EKS Start Elbląg uległ w Lublinie miejscowej drużynie MKS Perła 29:24 (13:9) w 18 serii PGNiG Superligi Kobiet. EKS na sukces w tym sezonie w superlidze liczyć już nie może, dlatego wyjazd do Lublina na mecz z będącym w nieoptymalnej formie Mistrzem Polski miał dać odpowiedź na pytanie jak elblążanki przygotowane są do walki o sukces w Pucharze Polski. I podobnie jak w poprzednich spotkaniach drużyna z Elbląga prezentowała się bardzo dobrze tylko w niektórych momentach meczu. 

Przespana pierwsza połowa 

Początek spotkania był niezbyt udany dla EKS. W 6 minucie meczu na tablicy wyników widniał rezultat 4:1 dla drużyny miejscowej. Jednak patrząc na poprzednie spotkania to właśnie pod presją drużyna z Elbląga potrafi grać. Właśnie taki miały przebieg kolejne minuty, w których Justyna Świerczek rzuciła trzy bramki. Do tego bardzo dobre wejście Pauliny Stapurewicz i Elblążanki wyszły na prowadzenie 4:5. Dobra gra elblążanek nie trwała długo, bo tylko do 17 minuty meczu. Właśnie wtedy Katarina Bojicić po dyskusyjnym popchnięciu Joanny Szarawagi przy rzucie, powędrowała na ławkę na karę 2 minut. Do rzutu karnego podeszła Kinga Achruk rzucając bardzo niekonwencjonalnie pomiędzy nogami Wiolety Pająk. Bramka pozwoliła MKS Perle wyjść na prowadzenie. W tym okresie gry bardzo dobrze spisywała się Magdalini Kepesidou, która dwoiła się i troiła (m.in. piękna obrona po kontrze Magdy Balsam) ale trzeba też przyznać brawa obronie Elbląga, która wymuszała błędy w ataku drużyny z Lublina. Po kolejnej bramce dla Lublina trener Andrzej Niewrzawa w 17 min poprosił o czas dla swojej drużyny. Niestety po wznowieniu gry szansy na zmniejszenie dystansu nie wykorzystała Justyna Świerczek, która w sytuacji sam na sam nie zdołała pokonać Weroniki Gawlik. W odpowiedzi Marta Gęga popisała się niecelnym rzutem, po którym EKS mógł ponownie stanąć przed szansą skrócenia dystansu, jednak ponownie chaotyczna gra i strata piłki. W tym momencie zamiast Elbląg doprowadzić do remisu Joanna Szarawaga wyprowadziła MKS na trzybramkową przewagę. Festiwal strat EKS trwał nadal i tylko dzięki postawie bramkarki Startu przewaga MKSu nie powiększyła się znacząco. Końcówkę meczu drużyna z Elbląga przegrała 4:2 i co warto odnotować w tym okresie niecelnym rzut karny zapisaliśmy na konto naszej najskuteczniejszej zawodniczce Joannie Wadze. Do przerwy wynik na tablicy 13:9 dla gospodyń. Trudno powiedzieć, która zawodniczka z Elbląga wyróżniła się w tej części gry. Na pewno na początku spotkania Justyna Świerczek, która rzuciła 4 bramki, jednak od 10 minuty nie odnotowała trafienia. Wydaje się, że najlepiej zagrała Magda Kepe odnotowując 10 udanych interwencji. 

Kilkanaście minut dobrej gry EKS Startu

Po zmianie stron przez pierwsze 5 minut drużyny prowadziły grę bramka za bramkę. Podobnie jak w poprzednich spotkaniach elblążanki odważniej zagrały w kolejnych minutach. Tak jak w meczu z Chorzowem zdołały na początku drugiej części odrobić stratę z pierwszej połowy podobnie było w tym meczu. Sygnał do odrabiania strat dała drużynie z Elbląga Basia Choromańska, która pokonała Weronikę Gawlik po … kontrze. Kolejne bramki Aliony Shupyk, Nikoli Szczepanik, Justyny Świerczek doprowadziły do remisu. Lublinianki roztrwoniły w 10 min 4 bramkową przewagę, Marzec bierze czas. Trzeba zauważyć, że okres ten Elbląg bardzo dobrze rozegrał w obronie doprowadzając do kilku strat po stronie zawodniczek z Lublina. W 41 minucie wszystko jeszcze było możliwe, elblążanki mogły wyjść na prowadzenie, ale rzut Magdalini Kepesidou na pustą bramkę zostaje wybroniony. Niestety takie sytuacje aktualny zespół mistrza Polski wykorzystuje bardzo skrzętnie i w 43 min Marta Gęgą, po kontrze wyprowadza zespół z Lublina na dwubramkowe prowadzenie. Podobnie jak w pierwszej części meczu trener Andrzej Niewrzawa nie czekał na kolejne bramki Lublina i poprosił o czas. W ciągu kolejnych dwóch minut pokaz strat z obu stron. Przepiękny przechwyt Joanny Wagi a z drugiej strony Marty Gęgi. Niestety dla drużyny przyjezdnej, mimo popełnianych błędów to drużyna gospodyń zdołała rzucić kolejne trzy bramki doprowadzając na 13 minut przed końcem do wyniku 23:18. Znowu odezwały się straty oraz kary po stronie Elbląga. W całym meczu EKS zanotował 6 kar. Po jednej z akcji w ataku drużyny z Lublina, Joanna Waga powędrowała na 2 min na ławkę za pociąganie za koszulkę. Do rzutu karnego podeszła podobnie jak w pierwszej części meczu Kinga Achruk, ale zarówno strzał jak i dobitkę obroniła Wioleta Pająk. W odpowiedzi atak elblążanek zatrzymany nieprzepisowo i na dwie minuty na ławkę siada Dominika Więckowska. Nikola Szczepanik wykorzystuje karnego i doprowadza do wyniku 24:21. Trzybramkowa przewaga na 9 minut przed końcem meczu dawała nadzieję na dobry rezultat. Tym bardziej, że elblążanki już w tym meczu takie straty odrabiały. Jednak w kolejnych minutach drużyna z Lublina nie dała wyrwać sobie zwycięstwa, mimo gry w osłabieniu Natalia Nosek i Marta Gęga dołożyły kolejne dwie bramki. W 54 minucie po raz ostatni o czas poprosił Andrzej Niewrzawa, jednak nie miało już to żadnego wpływu na wynik meczu. Drugą część meczu lublinianki wygrywają jedną bramką a w całym spotkaniu 29:24

Wyróżnienia powędrowały dla najlepszej zawodniczki EKS Pauliny Stapurewicz oraz dla MVP meczu Weroniki Gawlik.

MKS Perła Lublin – EKS Start Elbląg 29:24 (13:9)

MKS Perła: Gawlik, Razum, Wdowiak – Rosiak 4, Więckowska 1, Anastacio, Achruk 1, Gęga 4, Nosek 2, Vinyukova 1, Nocuń 5, Gadzina 2, Balsam 1, Królikowska 2, Tatar 1, Szarawaga 5

EKS Start: Kepesidou, Pająk – Pękala, Shupyk 6, Waga, Świerczek 9, Cygan, Stapurewicz 2, Agović, Rancić, Szczepanik 5, Choromańska 2, Bojicić