Kibice zgromadzeni w elbląskiej hali byli świadkami zaciętego spotkania. Przez większość meczu piłkarki Startu były na prowadzeniu, jednak Zagłębie zdołało doprowadzić do wyrównania 25:25 i tym samym rzutów karnych. W tym elemencie więcej zimnej krwi zachowały podopieczne Bożeny Karkut, dzięki czemu zgarnęły dwa punkty.

Wynik spotkania w Elblągu otworzyła rozgrywająca miejscowej drużyny Joanna Waga. Gospodynie  od pierwszych minut grały twardo w obronie i pierwszą bramkę straciły dopiero w 5. minucie spotkania. Miedziowe starały się bardzo szybko wznawiać ataki, jednak na ten manewr przygotowane były podopieczne Andrzeja Niewrzawy. Do 11. minuty spotkania bramki padały naprzemiennie. W kolejnych akcjach oba zespoły myliły się w ataku, a na prowadzenie 6:4 gospodynie wyprowadziła Justyna Świerczek. Piłkarki Zagłębia goniły wynik, jednak nie potrafiły wykorzystać nawet podwójnego osłabienia miejscowych. W końcu do wyrównania po 6 doprowadziła Viktoria Belmas. Gra w dalszym ciągu była bardzo zacięta, ponownie bramki padały raz z jednej, raz z drugiej strony. Dobrą zmianę między słupkami dała Magdalili Kepesidou, która nie pozwoliła rywalko poprawić dorobku bramkowego aż przez sześć minut. Wynik pierwszej połowy na 12:10 równo z syreną ustaliła Paulina Stapurewicz.

Autorka ostatniej bramki przed przerwą, po wznowieniu także popisywała się skutecznością, dzięki czemu jej drużyna odskoczyła na trzy gole. Elblążanki były bardzo skuteczne w ataku i po golu Aleksandry Dronzikowskiej w 37. minucie prowadziły już 16:12. Na tę sytuację zareagowała Bożena Karkut, zapraszając swoje zawodniczki na rozmowę. Po przerwie jej podopieczne wyszły wyżej w defensywie, broniły agresywniej, co nieco zaskoczyło elblążanki. Gospodynie przez siedem minut nie zdołały rzucić bramki, a Zagłębie mozolnie odrabiało straty. Kwadrans przed zakończeniem spotkania, Miedziowe w końcu doprowadziły do wyrównania po 16. W końcu niemoc EKS przełamała Joanna Waga i gra znów się wyrównała. Na tablicy wyników wielokrotnie widniał remis i do ostatnich sekund nie było wiadomo, który z zespołów zwycięży. Po syrenie kończącej spotkanie było 25:25 i o wygranej miały zadecydować rzuty karne. W tym elemencie skuteczniejsze były podopieczne Bożeny Karkut, które nie pomyliły się ani razu.

Patrycja Świerżewska – Spodziewałyśmy się ciężkiego meczu. Elbląg u siebie jest bardzo mocny, a my zagrałyśmy złe zawody w obronie, wydaje mi się, że gospodyniom wychodziło dziś wszystko. Myślę, że był to bardzo dobry mecz dla kibiców. My jesteśmy niezadowolone ze swojej gry. Praktycznie cały mecz goniłyśmy wynik, ale taka jest piłka ręczna. Gra się do ostatniej piłki, do ostatniej sekundy. Chłodne głowy przy rzutach karnych mogły zaważyć o tym, że to my wygrałyśmy. Często rzuty karne to loteria, szczęście się dziś do nas uśmiechnęło. Cieszymy się, że dwa punkty jadą do Lublina.

Paulina Stapurewicz – Niewiele zabrakło, żebyśmy to my dziś wygrałyśmy mecz. Jedna, dwie sytuacje których nie wykorzystałyśmy zaważyły o wyniku. Miałyśmy opracowaną taktykę na Lubin. Miałyśmy dużo się ruszać, by zgubić przeciwniczki i w większości to realizowałyśmy. Niewiele zabrakło byśmy to my wygrały. Mimo wszystko jest to dla nas małe zwycięstwo, bo urwałyśmy punkt wicemistrzowi Polski.

EKS Start Elbląg – Metraco Zagłębie Lubin 25:25 (12:10; k. 4:5)

Start: Pająk, Kepesidou, Markava – Stapurewicz 7, Świerczek 6, Waga 5, Dronzikowska 2, Yashchuk 2, Bojcić 1, Shupyk 1, Rancić 1, Choromańska, Gędłek, Szczepanik, Pękala, Cygan.

Zagłębie: Maliczkiewicz, Wąż – Górna 10, Machado 4, Grzyb 3, Drabik 3, Kochaniak 2, Belmas 2, Świerżewska 1, Stanisławczyk, Hartman, Kurdzielewicz, Galińska, Zawistowska, Noga, Milojević.