Podobnie jak w poprzednim sezonie, elblążanki i koszalinianki ligową rywalizację rozpoczęły od bezpośredniego starcia. Szczypiornistki Startu i Młynów Stoisław miały dwukrotnie okazję zmierzyć się ze sobą w okresie przygotowawczym. Szkoleniowcy obu zespołów nie mogli wtedy skorzystać z usług wszystkich zawodniczek. W Koszalinie mecz zakończył się wygraną gospodyń 30:27, natomiast w Elblągu zawodniczki EKS zwyciężyły 33:17. W drugim pojedynku zabrakło czterech zawodniczek Startu, natomiast Młynów nie mogły wspomóc jego podstawowe szczypiornistki i trenerzy mieli do dyspozycji praktycznie tylko jedną siódemkę. Pierwszy mecz ligowy miał zatem pokazać na to stać oba zespoły. Niestety ponownie obie drużyny nie mogły zagrać w optymalnych składach.

Przez pierwsze minuty spotkania obie drużyny miały problemy ze skutecznością, a wynik spotkania otworzyła debiutująca w PGNiG Superlidze kobiet Wiktoria Kostuch. Zespoły trafiały naprzemiennie i co chwilę na tablicy wyników widniał remis. W 11. minucie było 5:5. W następnych akcjach piłkarki notowały liczne straty i oddawały niecelne rzuty. Szybciej skuteczność poprawiły koszalinianki, które rzuciły trzy bramki z rzędu. Niemoc gospodyń trwała aż osiem minut, by w końcu przerwała ją Barbara Choromańska. Kołowa EKS niedługo później trafiła dwie kolejne bramki i Start odrobił część strat. W 25. minucie rzut karny wykorzystała Paula Mazurek i Młyny prowadziły 11:9. Wydawało się, że koszalinianki udadzą się na przerwę z zapasem trzech goli, jednak równo z syreną kończącą pierwszą osłonę zawodów do siatki trafiła Joanna Wołoszyk. Po 30 minutach gry było 10:12.

Po zmianie stron między elbląskie słupki weszła Aleksandra Hypka i od razu popisała się dwoma skutecznymi obronami. Gospodynie w 36. minucie doprowadziły do wyrównania po 12. Z bardzo dobrej strony pokazała się Aleksandra Kopańska, która w ciągu kilku minut trafiła do siatki trzykrotnie. Podopieczne Waldemara Szafulskiego i Waldemara Szymańskiego ponownie zdołały odskoczyć na dwa gole i po trafieniu Martyny Żukowskiej prowadziły 19:17. W kolejnych akcjach koszalinianki myliły się w ofensywie i nawet przerwa na niewiele się zdała. Elblążanki z kolei grały skutecznie w ataku i po golu Pauliny Stapurewicz wyszły na prowadzenie 20:19. Gdy w 52. minucie do siatki trafiła Wiktoria Kostuch, o przerwę poprosili szkoleniowcy Młynów. Rady trenerów zadziałały i zaraz znów był remis. W ostatnich akcjach skuteczniejsze były miejscowe piłkarki, jednak nadzieję na doprowadzenie wyrównania dała jeszcze koszaliniankom Anna Mączka. Elblążanki jednak bardzo mądrze rozegrały ostatnie sekundy meczu i wygrały spotkanie 25:24.

Natalia Filończuk – Jest to jeden z boleśniejszych wyników, bo jest to jedna wybroniona piłka, jedna akcja więcej w ataku i wynik byłby inny. Pod koniec meczu czegoś zabrakło, być może odbicia jednej dwóch piłkę w bramce, dorzucenia jakiejś bramki. Elbląscy kibice bardzo mocno wspierali swoją drużynę i można powiedzieć, że na pewno byli ósmym zawodnikiem.

Paulina Kopańska – Mamy bardzo młody zespół i takie zwycięstwo daje nam bardzo dużo. Jesteśmy bardzo szczęśliwe, że mecz się tak potoczył. Była walka, było ciężko, jednak to co ćwiczymy na treningach przyniosło swoje plony. Końcówka była bardzo emocjonująca, zwłaszcza że nie mamy takiego doświadczenia jak zespół z Koszalina. Na szczęście udało nam się utrzymać wynik i doprowadzić go do końca.

EKS Start Elbląg – Młyny Stoisław Koszalin 25:24 (10:12)

Start: Pająk, Hypka, Żarnoch – Wołoszyk 6, Choromańska 5, Kopańska 5, Stapurewicz 5, Kostuch 3, Dworniczuk 1, Peplińska, Owczarek, Głębocka, Tarczyluk.

Młyn: Filończuk, Ivanytsia, Zimny – Mazurek 5, Mączka 4, Żukowska 4, Kowalik 4, Lipok 2, Zaleśny 2, Rycharska 2, Borysławska 1, Harić, Somionka, Urbaniak.