Mecz od pierwszych minut był bardzo wyrównany. Wynik spotkania otworzyła Paulina Stapurewicz, a gdy drugi już rzut karny wykorzystała Nikola Szczepanik, tablica wyników wskazywała 4:3. Między słupkami bardzo dobrze spisywały się obie bramkarki, Monika Maliczkiewicz i Wioleta Pająk. W 10. minucie kontrę wykończyła Kinga Grzyb i Miedziowe doprowadziły do wyrównania 5:5. Liderki PGNiG Superligi miały problem z zatrzymaniem elblążanek i dopiero gdy na ławkę kar powędrowała Joanna Gędłek, zdołały wyjść na pierwsze w tym meczu prowadzenie (8:7). Gdy gospodynie popełniły faul w ataku, lubinianki miały okazję by odskoczyć na dwa trafienia, jednak nie trafiły do pustej bramki. Po przerwie zarządzonej na prośbę Andrzeja Niewrzawy, jego podopieczne rzuciły trzy bramki z rzędu i tablica wyników wskazywała 12:11. Na tę sytuację zareagowała Bożena Karkut zapraszając swoje zawodniczki na rozmowę. Miedziowe zastosowały rady trenerki, poprawiły grę w obronie i teraz to one zanotowały serie trzech rzutów. Przyjezdne próbowały wyłączać z rozegrania Joannę Wagę i Justynę Świerczek, jednak i z tym elblążanki zdołały sobie poradzić. Piłkarki Startu grały skutecznie w ataku i na przerwę udały się przy prowadzeniu 16:14.

Początek drugiej połowy należał do Miedziowych. Lubinianki zagrały świetnie zarówno w defensywie jak i ataku i raz za razem trafiały między słupki. Przyjezdne rzuciły aż osiem bramek z rzędu, wykorzystując każdy najmniejszy błąd gospodyń. Elblążanki pierwsze trafienie po zmianie stron zanotowały dopiero w 47. minucie, rywalki do tego czasu dorzuciły aż osiem bramek. Od tego czasu podopieczne Andrzeja Niewrzawy poprawiły skuteczność i zaczęły regularnie trafiać między słupki. Problemy w ofensywie miały natomiast lubinianki, które przez kilka minut nie były w stanie pokonać elbląskiej defensywy. W 55. minucie bramkę kontaktową zdobyła Katarina Bojcić, a chwilę później do wyrównania po 24 doprowadziła Milica Rancić. Strata gospodyń umożliwiła przyjezdnym na objęcie dwubramkowego prowadzenia, którego nie oddały już do końcowej syreny. Miedziowe wygrały w Elblągu 28:26.

Patrycja ŚwierżewskaBył to mecz, który rozgrywałyśmy falami. Po pierwszej połowie my i trenerka byłyśmy zdenerwowane, padło dużo mocnych słów. Zaczęłyśmy grać lepiej. W drugiej połowie myślałyśmy że wypracowałyśmy sobie spokojną przewagę, a Elbląg jednak znów nas doszedł. Wiedziałyśmy, że będzie to trudny mecz, pamiętałyśmy co nas spotkało we wrześniu. Starałyśmy się wyjść skoncentrowane, ale nie udało się to w pierwszej połowie, na szczęście udało się w drugiej. Wbrew pozorom z zespołami z dołu tabeli gra się trochę trudniej, bo koncentracja nie jest do końca taka jak być powinna. Jesteśmy profesjonalistami i nie powinniśmy dopuścić do takich sytuacji.

Joana WagaZagrałyśmy falowo. Pierwszą połowę zagrałyśmy bardzo mądrze, prowadziłyśmy grę, mimo tego że zespół Zagłębia zmieniał obronę, odcinał jedną lub dwie zawodniczki. Udawało nam się zdobywać bramki, w obronie też byłyśmy skoncentrowane i Zagłębie miało problem by rzucać bramki. Przez kilkanaście minut drugiej połowy nie zdobyłyśmy bramki, a rywalki dorzucały kolejne. Popełniałyśmy proste straty, z tego szły kontry. Gra się przez sześćdziesiąt minut. Piłka ręczna jest takim sportem, że w ciągu kilku minut może się wszystko zmienić. Wierzyłyśmy, że odwrócimy losy meczu.

EKS Start Elbląg – MKS  Zagłębie Lubin 26:28 (16:14)

Start: Pająk, Kepesidou – Szczepanik 7, Waga 5, Choromańska 3, Rancić 3, Stapurewicz 2, Agović 2, Świerczek 2, Bojcić 1, Shupyk 1, Pękala, Cygan, Gędłek.

Zagłębie: Maliczkiewicz, Wąż – Świerżewska 7, Matieli 6, Grzyb 4, Górna 4, Kochaniak 3, Zawistowska 2, Hartman 1, Milojević 1, Belmas, Noga, Galińska, Drabik, Kurdzielewicz, Stanisławczyk.