W środowy wieczór (20 stycznia) w Elblągu stanęły naprzeciwko siebie dwa zespoły, którym bardzo potrzebne było przełamanie. Szczypiornistki Startu przegrały aż osiem meczów z rzędu, mistrzynie Polski natomiast poniosły trzy porażki i spadły na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Zespół Kima Rasmussena przyjechał do Elbląga podbudowany wygraną w Lidze Europejskiej, gdzie pokazał się z dobrej strony i liczyły, że podobnie zaprezentuje się w rozgrywkach ligowych.

Oba zespoły dość długo wchodziły w mecz, a pierwsza bramka padła dopiero w 4. minucie spotkania z rąk Joanny Wagi. Kapitan Startu była także autorką drugiego trafienia dla swojego zespołu. Gospodynie grały twardo w obronie, między słupkami pomogła im Wioleta Pająk i dość niespodziewanie prowadziły 4:1. W końcu defensywę miejscowych sforsowała Jaqueline Anastacio i od tego czasu jej drużyna zaczęła odrabiać straty, by w 12. minucie doprowadzić do wyrównania po 6. Zaraz sytuacja na parkiecie się odwróciła, znów elblążanki dominowały i w 16. minucie, po golu Nikoli Szczepanik, odskoczyły na trzy trafienia. Niezrażone tym podopieczne Kima Rasmussena wzmocniły defensywę i przeprowadzały kontrataki. Niestety Start stracił Katarzynę Cygan która doznała kontuzji kolana. W 26. minucie do siatki trafiła Magda Balsam, doprowadzając do remisu 10:10. Ta sama zawodniczka  w ostatniej sekundzie pierwszej połowy dała swojej drużynie pierwsze prowadzenie w tym meczu. Drużyny udały się na przerwę przy wyniku 11:12.

Po zmianie stron do wyrównania doprowadziła Aliona Shupyk, trafiając do pustej bramki. Lublinianki grały bardzo dobrze w ataku pozycyjnym, wykorzystywały najdrobniejsze błędy gospodyń, odskoczyły na trzy trafienia i takie prowadzenie utrzymywały do 37. minuty. W kolejnych akcjach na parkiecie dominowały elblążanki, które w ciągu pięciu minut rzuciły pięć bramek, przy jednej rywalek. Po przerwie zarządzonej na prośbę Kima Rasmussena, jego podopieczne poprawiły swoją grę. Niestety kontuzji dłoni doznała Aliona Shupyk, która do tej pory trafiła do siatki pięciokrotnie. Przyjezdne praktycznie nie myliły się w ataku, przeprowadzały kontrataki i w 54. prowadziły 22:19. Elblążanki próbowały jeszcze odrobić straty, jednak zdołały jedynie dojść na jedno trafienie. Mistrzynie Polski nie wypuściły już z rąk zwycięstwa i wygrały 25:22.

Justyna Świerczek – Od początku podeszłyśmy do tego meczu mocno skoncentrowane. Próbowałyśmy grać bardzo mocno w obronie i z tego wyprowadzić parę szybkich kontr, co dało nam wynik 4:1. Później Lublin nas dogonił, ale pierwsza połowa była bardzo wyrównana. W końcówce meczu zabrakło nam chłodniejszych głów i bardziej precyzyjnych rzutów. Niestety bramkarka broniła albo rzucałyśmy w blok. Powalczyłyśmy z mistrzem Polski, z zawodniczkami wysokiej klasy.

Marta Gęga – Przejeżdżając do Elbląga miałyśmy świadomość, że spotkanie będzie ciężkie i wyrównane. Pokazałyśmy, że na polskich parkietach też potrafmy grać i pokazywać to, co najlepsze. O naszym zwycięstwie zadecydowała koncentracja i założenia, które nakreślił nam trener przed meczem i które zrealizowałyśmy.

EKS Start Elbląg – MKS Perła Lublin 22:25 (11:12)

Start: Pająk, Kepesidou – Rancić 6, Shupyk 5, Szczepanik 3, Waga 3, Świerczek 3, Bojcić 1, Agović 1, Choromańska, Gędłek, Pękala, Cygan, Stapurewicz.

MKS: Gawlik, Razum – Gęga 6, Królikowska 5, Balsam 3, Nosek 3, Anastacio 2, Nocuń 2, Olek 1, Malović 1, Szarawaga 1, Gadzina 1, Wdowiak, Tatar, Więckowska.

5’ 3-1 
10’ 6-4 
15’ 9-6
20’ 10-8
25’ 10-9
30’ 11-12
35’ 12-14
40’ 16-17
45’ 18-18
50’ 19-19
55’ 21-22
60’ 22-25

Andrzej Niewrzawa po meczu z Perłą Lublin
Justyna Świerczek po meczu z Perłą Lublin
Marta Gęga (wypowiedź po meczu)