Az sześćdziesiąt trzy bramki padły w meczu Zagłębia Lubin ze Startem Elbląg. Niestety o siedem więcej rzuciły gospodynie i to one cieszyły się z dwunastego z rzędu zwycięstwa w PGNiG Superlidze kobiet.

Przetrzebiony kontuzjami Start udał się do Lubina z zamiarem wywalczenia dobrego wyniku, jednak było wiadomo że mocne i rozpędzone Miedziowe nie pozwolą sobie odebrać punktów i powiększyć dystansu do mistrzyń Polski. Joanna Waga, która pod nieobecność kontuzjowanej Barbary Choromańskiej pełni w zespole funkcję kapitana, wskazywała że kluczem do pokonania Zagłębia będzie zatrzymanie kontrataków i poprawienie skuteczności. Niestety naszym zawodniczkom nie udało się zatrzymać szybkich lubińskich skrzydłowych, wiele rzutów było czytelnych i Monika Maliczkiewicz nie miała problemów z ich obroną.

Początek spotkania nie zapowiadał wysokiej porażki Startu, bo po 5. minutach gry było 2:2. W kolejnych akcjach do gry włączyła się Monika Maliczkiewicz, a jej koleżanki z pola rzuciły dwie bramki. Chwilę później golkiperka Miedziowych obroniła rzut karny wykonywany przez Aleksandrę Dronzikowską. Nasza skrzydłowa złapała jednak piłkę i umieściła ją w siatce. Na kolejnego gola EKS musieliśmy czekać aż pięć minut. Gospodynie wykorzystały każdy najmniejszy błąd elblążanek i rzuciły pięć bramek z rzędu. Ich dobrą passę zdecydował się przerwać trener Andrzej Niewrzawa, prosząc o przerwę. Elblążanki wzięły sobie do serca rady szkoleniowca i zaczęły odrabiać straty. Lubinianki z kolei zaczęły popełnić błędy w ataku i z minuty na minutę traciły przewagę…więcej

żródło: portel.pl